HISTORIA PEWNEGO CELU

HISTORIA PEWNEGO CELU

O tym, że biegam spora część z Was wie. Tych, którzy nie wiedzą uświadamiam – biegam. Dla przyjemności, dla relaksu, dla satysfakcji. Bieganie okazało się lekarstwem na wiele moich dolegliwości. Z pełnym przekonaniem mogę polecić na wszelkie frustracje, na nerwicę, na smutki, na nadpobudliwość i brak energii, nawet na brak czasu dla siebie. Bo kilkadziesiąt minut w trasie to jest mój czas, wyłącznie mój. Jestem sama ze swoimi myślami, mam chwilę by się wyciszyć, pomyśleć o swoich marzeniach, o planach na jutro, o tym co mi się udało, a co mi nie wyszło, przetrawić w spokoju i odrzucić co złe, i celebrować to co fantastyczne. To tu rodzą się szalone pomysły, które na fali euforii wzmocnionej adrenaliną nie wydają się nieosiągalne. Tu wyciszam się i postanawiam odpuścić sobie w sytuacjach bez celu. Tu mam chwilę by pomyśleć jak bardzo jestem szczęśliwa, jak cudowne są moje dzieci i jak wspaniałego mam męża. A na dokładkę nawet nie wiem kiedy poprawiłam swoją figurę i kondycję. Taki całkiem fajny efekt uboczny.  Krótko mówiąc – bieganie jest super.

A jak do tego doszło, że uzależniłam się od ruchu? Szczerze? Nie mam bladego pojęcia.

Jeśli ktoś mnie pamięta z czasów szkolnych, doskonale wie, że aktywność sportowa nie należała do moich ulubionych zajęć, a forma jaką są biegi jest ostatnią, o którą ktokolwiek mógłby mnie podejrzewać. Nienawidziłam biegać. Nie znosiłam lekcji wychowania fizycznego. To była najgorsza kara.

Trzy lata temu, wściekła na siebie za brak skuteczności i na cały świat właściwie nie wiem za co, postanowiłam – będę biegać. Udowodnię sobie i temu Bogu ducha winnemu światu, że dam radę. I w ten sposób postanowiłam wziąć byka za rogi, chciałam pokonać swoje ograniczenie.

Za pierwszym podejściem przebiegłam pół kilometra. Więcej nie dałam rady – myślałam, że umieram, a moje wyeksploatowane płuca ciągną się za mną.

Pamiętając jednak uczucie złości i rozczarowania sobą nie poddałam się i każde kolejne wyjście kończyłam małym sukcesem wydłużając dystans o kilkaset metrów. Przed biegiem stawiałam sobie cel: do kolejnego zakrętu, do skrzyżowania, do pochyłego drzewa. I wiecie co? Udało się, pokonałam siebie. Do dziś trzymam się tej taktyki: stawiam sobie wyzwanie i małymi krokami dążę do jego realizacji.

Po co Ci o tym wszystkim opowiadam? Po to, żeby Ci uświadomić, że pasja, hobby, drobne przyjemności – nazwij to jak wolisz, mają dobroczynny wpływ na samopoczucie Twoje i Twoich bliskich. Chcę Ci także dać narzędzie, żeby skutecznie o tę chwilę dla siebie zawalczyć.

To jak? Podejmujesz wyzwanie?

Jeśli tak, to do dzieła 🙂

Krok pierwszy – zastanów się dobrze i odpowiedz sobie na pytanie: co daje ci przyjemność, przy czym relaksujesz się, odpoczywasz, zapominasz o problemach. Znajdź sobie sposób na chwilę wolności, coś co pozwoli Ci odciąć się od zmartwień, odpocząć od ciągłej pogoni. Bieganie jest świetną formą, ale może to być równie dobrze jazda rowerem, nordic walking,  spacer z psem, spotkanie z przyjaciółką, prace ogrodnicze, czy godzina z książką i kubkiem ulubionej herbaty.

Pewnie w tej chwili uważasz, że upadłam na głowę. Jak Ty, kobieta aktywna i wciąż ścigająca się z czasem masz znaleźć godzinę na czytanie książki?

Kochana, to jest możliwe.

Uprzedź domowników o nowym rytuale i konsekwentnie go wprowadź. Szybko wszyscy się przekonacie, jak wielki wpływ ta godzina ma na Wasze życie. Pozytywny wpływ. Wszyscy zauważycie Twój szerszy uśmiech i przypływ energii.


I tu przechodzimy do narzędzi. Jak sprawić, by wizja godzinki dla siebie stała się rzeczywistością?

Zgodnie z teorią cel, aby miał szansę na realizację powinien być:

Prosty i konkretny – inaczej mówiąc jasno określony.

Mierzalny – czyli tak sformułowany, by można było zmierzyć stopień jego realizacji. Ustal kiedy ma się rozpocząć, przez jakie etapy przebiegać oraz kiedy zakończyć. Ważne także, byś wiedziała, po czym poznasz, że dany etap został zakończony.

Osiągalny – Twój cel musi byś realny. Zbyt ambitny podkopuje wiarę w jego osiągnięcie i tym samym motywację do jego realizacji. Nie ustawiaj jednak poprzeczki zbyt nisko. Pamiętaj, zwycięstwo, które przychodzi zbyt łatwo nie cieszy tak bardzo jak to, w które trzeba było włożyć wysiłek.

Istotny, posiadający znaczenie – powinien mieć dla Ciebie wartość, która będzie motywowała do jego osiągnięcia. Wizja jego osiągnięcia ma dodawać ci skrzydeł, sprawiać, że na samą myśl będzie chciało się walczyć.

Określony w czasie – jasno określ ile czasu dajesz sobie na osiągnięcie celu. To motywuje i pozwala realnie rozłożyć działania.


Jeśli powiesz sobie: muszę znaleźć czas na relaks – nic z tego nie będzie. Odłożysz to na kiedyś i nawet nie zastanowisz się jak mogłoby to wyglądać.

Co drugi dzień rano przebiegnę 5 km. Zaczynam jutro – tak wyglądał mój cel jakieś  trzy lata temu.

Do dziś uległ modyfikacjom. Biegam na dłuższych dystansach, o różnych porach w zależności od czasu jakim dysponuję, ale aktywność tak weszła mi w nawyk, że nie potrafię już z niej zrezygnować. Moja rodzina widząc ile sprawia mi to frajdy, dopinguje i dostosowuje swoje plany do moich.

Jestem więc żywym dowodem, że sposób jest skuteczny. Oczywiście wymaga konsekwencji i samozaparcia. I tego właśnie Ci życzę.

Dla ułatwienia do pobrania udostępniam kartę, którą możesz uzupełnić i powiesić w widocznym miejscu  np. na lodówce, by codziennie przypomniała Ci o Twoim celu i motywowała do działania. Możesz na każdy tydzień drukować nową. Możesz także wykorzystać ją do innych celów, które chcesz osiągnąć.

POWODZENIA!!!

Sylwia

DO POBRANIA: CEL – karta

Please follow and like us:


8 thoughts on “HISTORIA PEWNEGO CELU”

  • Tez kiedys nie lubilam biegac. Lekcje wfu byly znienawidzonym przedmiotem. Zastanawiam sie,czemu tak.sie dzialo. Po latach rowniez okdrylam w sobie pasje do sportu i do biegania. Niesamowite jak czlowiek zmienia podejscie.. Czy to kwestia zle prowadzonych lekcji przez nauczycieli czy tego,ze dzis swiadomie i samodzielnie podejmuje decyzje o tym,co robie w danej chwili..

    • Paulina, przybijam piątkę 🙂
      Zastanawiam się często na tym, dlaczego kiedyś miałam taką awersję do biegania. Myślę, że w moim przypadku to skutek złego podejścia, bez odpowiedniego wstępu i przygotowania, bez wyjaśnienia wielu kwestii. Bieganie kilkunastu okrążeń wokół boiska nie było ani przyjemne, ani dla mnie zrozumiałe, a wiązało się z ogromnym wysiłkiem. Widziałaś w tym cel, albo korzyści? Ja na tamtym etapie nie. I prawdopodobnie stąd ta niechęć. I masz rację, teraz, gdy sama decydujesz i masz świadomość jaki to ma na Ciebie wpływ zupełnie inaczej podchodzisz do biegania. Ja też :). Życzę Ci aby przyjemność z uprawiania sportu nie mijała. Być może kiedyś spotkamy się na jakiejś trasie biegowej 🙂 – Sylwia

  • Też biegam. Nie jestem od tego uzależniona, tak jak mój mąż ale jest to czas gdy mogę się odciąć, że słuchawkami w uszach lub bez, biec przed siebie i myśleć o wszystkim i o niczym. Często biegam z sadiadka (ma trójkę dzieci) i zazwyczaj jedna z nas dostaje SMS: biegamy? Odpowiedź: ok za 15 minut na dole 🙂 i lecimy
    Druga pasja to czytanie. Uwielbiam kryminały, obecnie chlone Cobena. I kiedy mam czytać jak w domu jest półtoraroczne dziecko? Jak idzie ba drzemke. Chrzanie ten cały bałagan, obiad i inne rzeczy. Już od jakiegoś czasu zaznaczyłam, że pora drzemki synka jest chwila dla mnie. Kubek herbaty lub kawy do tego książka 📖 🙂

    • Paula, fantastycznie!!! O to własnie chodzi, zamiast mnożyć przeszkody znajdź sposób, żeby je ominąć. Ty i Twoja sąsiadka jesteście świetnym dowodem na to, że można, nawet z malutkimi dziećmi. Podstawa to chęci. W kwestii bałaganu – jestem z Tobą 😀 Następnym razem, kiedy machnę ręką na stertę prasowania i nie koniecznie czyste okna, pomyślę o tym, że nie jestem sama. Buziaki ogromne

  • Od dziś wracam do ćwiczeń, 2 razy w tygodniu po 30 min, taki mam cel na maj. Mam nadzieję, że do biegania też się przekonam 🙂 Gratulację, Twoja historia jest bardzo motywująca 🙂

    • Paulina, trzymam kciuki. Jeśli mój wpis miał wpływ na to postanowienie, tym bardziej się cieszę. Daj znać za jakiś czas jak Ci idzie z realizacją. Powodzenia!!! :*

    • Bardzo się cieszę, że znalazłaś tu inspirację i dziękuję za polecenie. To bardzo motywujące :). Życzę powodzenia w realizacji własnych celów. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *